Kijem odgania się obcych, a nie pogania swoich!

Czy Ty też masz czasem taki dzień, że Twoje morale sięga dna? Starasz się ze wszystkich sił, zarywasz noce, wstajesz rano wcześniej, a zamiast dobrego słowa dostajesz tylko krytykę? „Jak się chce psa uderzyć, to kij się znajdzie!” – mówi polskie przysłowie… i nie wzięło się znikąd!

Różne są metody motywacji podwładnych. Jedni używają kija i marchewki, umiejętnie dozując jedno i drugie, aby doprowadzić do uzyskania zamierzonego celu. Inni z kolei wierzą we współuczestnictwo – starają się angażować całe zespoły w proces generowania pomysłów i podejmowania decyzji. Jeszcze inni dążą po trupach do celu.

System kar i nagród jest zdefiniowany w Kodeksie Pracy, który obowiązuje niemal wszystkich zatrudnionych (pomijając branże, które stanowią wyjątki). Podpisując umowę o pracę, bardziej lub mniej świadomie, akceptujemy wszystkie jej zapisy. Także te, które odnoszą się do Regulaminu Zakładowego i Kodeksu Pracy własnie.

Ja ich wszystkich, k#%@a, zwolnię!

Niby wszystko jest jasne: zakres obowiązków, zadania do wykonania, jakaś forma oceny czy cel został spełniony, a na końcu nagroda. Albo… brak kary! Jak kto woli, bo według niektórych szefów to już jest nagroda. Można oczywiście, zostać także ukaranym w klasyczny sposób: ustnie, pisemnie, ze zwolnieniem z pracy włącznie!

Winni są ludzie, którzy nie stosują się do zasad! Musimy wzmocnić nadzór, zainstalujemy kamery! A jak tego będzie mało, to zaczniemy wymieniać tych, którzy nie współpracują. Nie oszczędzimy kierowników zmian! – to cytat z krótkiej trylogii o wprowadzaniu zmian w organizacji, w której opisałem perypetie pewnego dyrektora.

Zarządzanie przez strach

Dowódczy styl zarządzania wywodzi się z armii. To tam szeregowiec nie pyta, tylko ślepo wykonuje rozkazy. A jeśli się ociąga, to kapral na niego krzyczy. Podobnie, jak sierżant na kaprala, a na niego chorąży. I tak aż do generała. Do tego dochodzi regularne raportowanie. Pliki, systemy, telefony, SMSy – w regularnych odstępach, zgodnie z wytycznymi.

Tak, szefowie, którzy wydawanie rozkazów opanowali do perfekcji, nie wyobrażają sobie innego sposobu na przekazanie zadania do realizacji. Do tego kontrola: instalują kamery monitoringu, śledzą firmową pocztę czy położenie telefonów komórkowych, a nawet sami bawią się w policję, robiąc niezapowiedziane naloty. Wszystko tylko po to, aby utrzymać swój zespół w permanentnym strachu.

Rób to, co ci każę!

Zarządzanie takie bardzo negatywnie wpływa na kondycję zespołu. Zanika pomysłowość i inicjatywa. Zaangażowanie spada niemal do zera, a pracownicy nastawiają się na przetrwanie. Przetrwanie, bo dowódca nie tylko grozi, ale i wykonuje groźby. Co z hukiem ogłasza na porannym apelu. Nie omieszka wtedy szczegółowo opowiedzieć „za co” dany delikwent wyleciał.

I wcale nie chodzi tu o wyrzucenie z pracy tych, którzy nie spełniają oczekiwań. Celem jest utrzymanie w ryzach tych, którzy w niej pozostali. Nie, taki szef zdecydowanie nie jest faraonem, który odwraca piramidę zarządzania, aby wspierać swoich pracowników w realizacji ich zadań. Wręcz przeciwnie, obniża zdolności swojego zespołu wprowadzając niepotrzebny stres.

Cel uświęca środki

Zauważył już pięćset lat temu Niccolò Machiavelli (i opisał to w swoim słynnym „Księciu”). Szefowie, którzy ślepo dążą do celu i po trupach dochodząc do założonych wyników eksploatują swoich pracowników do granic możliwości. Z tego też powodu wzrasta rotacja, na wszystkich szczeblach w firmie. Wszakże nikt nie chce być tylko narzędziem w rękach szefa.

Wynik dowieziony, wskaźniki się zgadzają, słupki w prezentacjach kwartalnych czy rocznych cieszą oko zielenią. Z tym, że koszty zwykle rzadko kto liczy. Morale załogi szura brzuchem po dnie. Słabsze jednostki zostały zwolnione, te najsilniejsze same rezygnują z pracy. Pozostają średniacy, wystarczająco silni, aby przetrwać, za słabi jednak, aby z systemem walczyć.

Ten, kto ma władzę, nie musi nikogo za nic przepraszać

A człowiek, który w każdym swym postępku zdecydowany jest przestrzegać zasad dobra, musi nieuchronnie zginąć wśród tylu, którzy nie są dobrymi. Taką smutną puentą (cytat ze wspomnianego „Księcia”) należałoby zakończyć ten artykuł. Jednakże dowódczy styl zarządzania nie jest jedyną drogą do osiągnięcia celu.

Jest to jeden z sześciu stylów zarządzania opisanych przez Daniela Golemana. W odwodzie pozostają jeszcze: ponaglający (uwaga: gorszy od dowódczego, jeśli idzie o atmosferę w pracy), a także demokratyczny, relacyjny, rozwijający oraz wizjonerski. Każdy z nich ma swoje wady i zalety. Każdy może być stosowany w zależności od potrzeb. Żadnego jednak nie można nadużywać.

Pierwszy raz tutaj?

Lean, ze wszystkimi swoimi narzędziami i pojęciami, staje się coraz bardziej powszechny. A co za tym idzie, dociera do coraz szerszego grona pracowników w firmach. Jednak nie zawsze łatwo jest im wszystkim wytłumaczyć, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. A przecież zrozumienie jest podstawą sukcesu... czytaj dalej

O mnie

Od piętnastu lat pracuję w przemyśle, głównie motoryzacyjnym. Jestem praktykiem oraz propagatorem zrównoważonego rozwoju organizacji, opartego na zasadach, systemach i narzędziach... czytaj dalej