Cztery kroki do skutecznego zarządzania

Tak, wystarczy zająć się tylko czterema punktami, aby obniżyć własne koszty. I wcale nie są to jakieś cztery najważniejsze narzędzia lean ani też cztery metody redukcji marnotrawstwa – nic z tych rzeczy. Dwa pierwsze z tych punktów w zasadzie nie dotyczą Twoich procesów(!). Musisz zacząć zupełnie z innej strony. A przede wszystkim: musisz zacząć od siebie!

„Pracowali przy tym projekcie od pół roku, a jeszcze nie udało im się osiągnąć pierwszego kluczowego kamienia milowego. Jeśli coś się szybko nie zmieni – szybko i diametralnie – zagrożony będzie nie tylko projekt, lecz także cała ich dotychczasowa współpraca. Konieczna była poważna rozmowa.
– Jane – powiedział stanowczym głosem – Mamy poważny problem. I nie sądzę, aby udało nam się go rozwiązać podczas tego spotkania […] Problem tkwi w TOBIE – stwierdził […]”

Do niedawna myślałem, że po „Kopalni złota” żadna inna książka nie wciągnie mnie aż tak bardzo. Żadna inna, poza moją własną. Tak – w mojej głowie już dawno wykiełkował pomysł na to, jak zamierzam przedstawić moje podejście do tak modnego w ostatnich latach leanu. No i klops! Ktoś moją książkę już napisał! Ba, zawarł w niej o wiele więcej, niż ja bym sobie na dzień dzisiejszy wyobrażał. O, Sokratesie: znowu wiem, że nic nie wiem! Dlatego też przeczytałem ją od deski do deski w ciągu jednego wieczoru.

„SKUTECZNE ZARZĄDZANIE. Powieść o wykorzystaniu Lean w kierowaniu ludźmi” autorstwa duetu M. Ballé i F. Ballé nosi przewrotny tytuł. Można pomyśleć, że panowie zaproponują nam zestaw narzędzi przydatnych do manipulowania zespołem w celu osiągnięcia założonych celów. Czyż nie tak definiujemy skuteczność? I czy nie tego chce każdy menadżer, być skutecznym? Za to przecież nam płacą… Nic z tych rzeczy! Z książki tej nie dowiesz się, jak dojść prostą ścieżką do celu. Wręcz przeciwnie, zrozumiesz, że droga będzie długa i żmudna.

To właśnie ten problem tkwi w nas, w Tobie i we mnie. Zaczynamy nie z tej strony, z której powinniśmy. Jako menadżerowie skupiamy się na wyniku. Dosłownie: na tej ostatecznej, ostatecznej liczbie pod kreską (oby była na plus i w celu!). Jeśli jest nie taka, jak powinna być, to sięgamy po narzędzia. Zarządcze (dyscyplinujemy załogę, wyznaczamy ambitniejsze cele) czy optymalizujące nasze procesy (słowo lean przewija się dziś już w co drugim ogłoszeniu rekrutacyjnym).

Co w takiej sytuacji proponują panowie Ballé? 1. Dbaj o swoich ludzi. O, to ciekawe – mamy sobie wychowywać roszczeniowców? Poprawiać ich warunki pracy (nowe biura? nowe komputery?). 2. Chroń swoich klientów. To już logiczne, przecież oni nam płacą. 3. Kontroluj swój czas przejścia. Hmm… a jednak narzędzia? 4. Zmniejsz swój czas przejścia. Ha! Optymalizacja czyli redukcja nakładów – jesteśmy w domu! Koszty na pewno spadną.

Świetnie, tylko dlaczego nie zacząć od końca? Dlaczego nie wziąć tych świetnych narzędzi leanowych i już od pierwszego dnia nie wyciskać z procesów tyle, ile się da? Odpowiedź jest w tytule książki. Chcemy być skuteczni – długofalowo. A to możemy osiągnąć jedynie z zaangażowanym zespołem. Dlatego słowem najczęściej pojawiającym się w tej powieści jest SZACUNEK (do ludzi, oczywiście).

Dla osób obeznanych z leanową nomenklaturą i metodami stosowanymi w zakładach produkcyjnych powieść ta jest jak podróż na inną planetę. W przeciwieństwie do „Kopalni złota”, nie mamy do czynienia z usprawnieniami procesów produkcyjnych. Poznajemy historię firmy informatycznej, gdzie produktem są nienamacalne programy. Bohaterka, jej dyrektor, jest w bardzo bezpośredni sposób wprowadzana przez starego wyjadacza leanowych transformacji w tajniki szczupłego zarządzania (a nie szczupłej produkcji).

No właśnie – nie o produkcję w lean chodzi. O ludzi chodzi! Dlatego uczymy się, jak powiązać ich sukces z wartością, jaką wytwarzają. Stajemy twarzą w twarz z rozwiązywaniem codziennych problemów. Z wszystkimi ich blaskami i cieniami. I nie o żadne formularze 8D tu chodzi! Poznajemy sposoby na zaangażowanie całych zespołów w doskonalenie. Dowiadujemy się jak uczyć i wychowywać, także liderów. I wszystko to po to, aby zwiększać rentowność!

I nie przejmujmy się, że „[…] jacyś idioci upierają się przy opatrywaniu etykietką lean swoich taylorowskich programów cięcia kosztów. To nie jest Lean”. Róbmy swoje! Niech LEAN będzie z Wami! 


UWAGA: jeśli zachęciłem Cię do przeczytania tej książki, to spieszę z informacją, że możesz ją mieć na własność – sprawdź już teraz fanpage „Lean jest dla ludzi” na Facebook’u

tytuł: „SKUTECZNE ZARZĄDZANIE. Powieść o wykorzystaniu Lean w kierowaniu ludźmi”
autorzy: Freddy Ballé, Michael Ballé
wydawca: Wydawnictwo Lean Enterprise Institute Polska
rok wydania: 2017

Pierwszy raz tutaj?

Lean, ze wszystkimi swoimi narzędziami i pojęciami, staje się coraz bardziej powszechny. A co za tym idzie, dociera do coraz szerszego grona pracowników w firmach. Jednak nie zawsze łatwo jest im wszystkim wytłumaczyć, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. A przecież zrozumienie jest podstawą sukcesu... czytaj dalej

O mnie

Od piętnastu lat pracuję w przemyśle, głównie motoryzacyjnym. Jestem praktykiem oraz propagatorem zrównoważonego rozwoju organizacji, opartego na zasadach, systemach i narzędziach... czytaj dalej